
Porwana pieśniarka autorstwa Danielle L. Jensen, to książka, w której się bezwarunkowo zakochałam, a losy Tristana i Cecile śledziłam, nie mogąc się oderwać, chociaż tuż obok niemo przypominały o sobie obowiązki szkolne (ugh, czekam na wakacje). Akcja toczyła się szybko, dzięki czemu nie usypiałam podczas lektury. Osoby, które się lękają takiego tempa, uspokajam: otrzymujemy krótki wstęp, po którym Cecile przenosi się do Trollus, a wraz z tą zmianą miejsca autorka zaczyna stopniowo wprowadzać napięcie, dzięki czemu wciągamy
się, tracąc poczucie z rzeczywistością.
Danielle L. Jensen stworzyła bezsprzecznie wspaniałe, podziemne miasto trolli, pozostające na długo w pamięci. Język, jakim się posłużyła, jest przyjemny i łatwy, a mimo to potrafi wprowadzić czytelnika w baśniowy, niemal legendarny świat, utworzony w jej własnej głowie. Podziwiam pisarzy, uznających prostotę pisania, bez żadnych zawiłych skrótów myślowych, ponieważ sztuka tworzenia czegoś uniwersalnego, będącego jednocześnie kluczem do naszej wyobraźni, jest trudna i zaledwie garstce się ona udaje.
Odkąd przeczytałam Rywalki Kiery Cass ciężko mi było znaleźć coś równie wciągającego, coś, co by mnie pochłonęło bez reszty i z wyczekiwaniem chciałabym do tego wrócić. Porwana pieśniarka na pewno jest książką, której szukałam od tamtej chwili. Danielle L. Jensen udało się w perfekcyjny sposób omamić czytelnika geniuszem swej książki: językiem, baśniową historią i niedokończonym wątkiem, którego ciąg dalszy mamy poznać w Ukrytej łowczyni. Zabrakło mi tam jedynie odrobinę bardziej wykreowanych postaci głównych. Odniosłam wrażenie, że były one marionetkami, stworzonymi z atramentu pani Jensen, lecz bez przeszłości i wyraźnie zarysowanych cech charakteru. poza tym nie mam do czego się przyczepić i z niecierpliwością czekam na lipiec i moment, w którym wyjdzie druga część trylogii Klątwy.
***
- Jestem córką słońca - powiedziałam, a w głowie kłębiły mi się myśli.
- Jesteś bystrzejsza niż mogłoby się wydawać.
- Ale magia nie zadziałała. Złączyłeś się ze mną, a klątwa nadal jest w mocy.
- Znów masz rację. Przypomnij mi, żebym wybrał cię do drużyny, kiedy będziemy bawić się w kalambury. Lubię mieć silną drużynę.
Jak każdy czekam na wakacje, bo teraz faktycznie trudno się zagłębić w jakąkolwiek książkę. Porwana pieśniarka odkąd ukazała się na półkach bardzo mnie zainteresowała. W większości opinie o niej były pochlebne, a sam wątek porwania i trolli wydawał mi się niezwykle ciekawy mimo, iż nie czytam fantastyki. Porównanie tej serii do Rywalek jeszcze bardziej mnie przekonało. Jeżeli znajdę oszczędności postaram się w wakacje kupić od razu dwa tomy z serii. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie wielopasja.blogspot.com
Koniecznie kup od razu dwa tomy! Pierwszy kończy się w taki sam sposób, jak "Rywalki", a takie zakończenia są najgorsze. Zwłaszcza, jeśli na kolejną część musisz czekać jakiś czas.
UsuńPozdrawiam, Julia:)
Mam zamiar ją przeczytać. Mam nadzieję, że zrobię to szybko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:*
ksiazkowezamieszanie.blogspot.com
Nawet nie zauważysz, kiedy się skończyła. Polecam Ci ją przeczytać, kiedy wyjdzie drugi tom, bo nie będziesz żyła w tej niepewności, co ja ;)
UsuńPozdrawiam, Julia
Aaaaa!!! Ale mam niesamowitą ochotę na "Porwaną Pieśniarkę"!! <3 Poczekam do lipca, kiedy ukaże się drugi tom i nie zważając na kompletnie nic po nią sięgnę!! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/
W takim razie czekam na Twoją recenzję i wrażenia:)
UsuńPozdrawiam, Julia